sobota, 20 lutego 2016

#2 Dlaczego mój nos jest nieładny?

Urodziłam się z całkiem ładnym, małym noskiem. Ale które małe dziecko nie ma ładnego noska?
Mam nadzieję, że nikt mnie nie pozna
po tych zdjęciach :).








Jednak przez to, że większość urody odziedziczyłam po tacie, wkrótce mój nos zaczął się do jego nosa upodabniać. Stawał się długi, z wyraźnie obniżoną przegrodą nosową i dużymi dziurkami (na szczęście był i jest wąski). Ale taki nos wcale nie jest brzydki i mógł by mi pasować do reszty rysów twarzy. Lecz na takim nosie, widać każdy uraz, skrzywienie, garbek, gulkę na końcu. Bo co innego złamać sobie mały, krótki nos. Co innego jest mieć długi nos z gulką na końcu, gdy jednak jest zadarty.

Pewnego dnia, w drugiej klasie podstawówki, na lekcji wf, graliśmy w dwa ognie (zbijaka). To była moja ulubiona gra, więc skakałam uciekając przed piłką jak szalona, nie patrząc co się dookoła dzieje. Poza tym, miałam 8 lat, to normalne. No więc unik przed piłką, ja w prawo, wysoki kolega z klasy w lewo. Chrup. Przywaliłam z prawej strony nosem w jego bark (ramię). I to mocno, oboje byliśmy rozpędzeni. Ocknęłam się za około pół minuty na podłodze, już wokół mnie gapie, wuefistka i kolega który nie wiem jak, ale miał krew na bluzce. Ja też we krwi, bluzka we krwi, na podłodze też się znalazło. Szybko do szpitala(który zresztą już któryś rok pod rząd chlubi się tytułem najgorszego w Polsce.), rentgen, diagnoza - małe pęknięcie, opatrzyć lodem, nic się nie będzie działo.
Znajomy lekarz, będąc u nas i oglądając rentgen stwierdził, że nie wcale pęknięcie, tylko złamanie i to wzdłuż całej kości. Teraz, dotykając wystających kosteczek w moim nosie zgadzam się z nim.

W sumie to i tak podobno w tym wieku nic ze złamanym nosem się nie da zrobić.

3 lata po wypadku jeszcze nie był nawet zły. Ale jeszcze nie rosłam wtedy. To nie jest zdjęcie z "pękniętej" strony.











5 lat po - już widoczne obniżenie przegrody.












Mój nadpęknięty już nos rósł sobie dalej, uwydatniając wszelkie jego wady.
Ponaddto jeszcze zaliczyłam około 10 urazów typu piłką koszykową w nos, spadnięcie ze schodów na nos, rozwalenie sobie o szafkę. Nie wiem jak wpłynęły na dalszy rozwój mojego nosa.

Aktualnie, niecałe dziesięć lat po wypadku na wf, mój nos wygląda tak:












Z lewej strony, mogę przejechać palcem i poczuć wystające kosteczki. Mam wrażenie, że grzbiet mojego nosa nachodzi na lewą scianę. I to by też wyjaśniało dlaczego moja przegroda jest w kształcie litery C, wypukła na prawo. Garb jest dosyć mocny, nie widać na zdj. powyżej.
Lekarz, który będzie mnie operował, powiedział, że wystający(w dół) koniuszek nosa jest efektem uciśniętej przegrody. Być może to trochę geny po tacie, trochę przegroda.
Jeżeli uda mi się zrobić jakieś lepsze zdjęcie nosa, wstawię je.

#2 post - 21.02.2016 03:39


#1

Cześć,
tak jak już się zdążyłeś zapewne domyślić, tematyka tego bloga jest związana z rhinoplastyką, czyli potocznie - z operacją plastyczną nosa. Nie będę przybliżała tutaj tego pojęcia, gdyż pewnie nie jesteś na tej stronie przypadkiem.
Zgodnie z tym co pisze po prawej, jestem 17 letnią dziewczyną, która niebawem ma mieć operację nosa. Myślę, że to jest wystarczająco dużo informacji o mnie. Musisz mi wybaczyć wszelkie błędy stylistyczne, leksykalne, ... (nie wiem nawet jak je nazwać - nazwijmy je "humanistyczne"), oraz to, że nie lubię pisać obszernie, więc prawdopodobnie nie będzie mi to wychodziło ładnie i składnie. Mam na swoje usprawiedliwienie tylko to, że jestem ''ścisłowcem''.

Może zastanawiasz się wobec tego po co w ogóle zakładałam tego bloga?
Jeszcze niedawno, gdy miałam wątpliwości wobec tego czy powinnam sobie poprawiać nos, szukałam opowieści innych dziewczyn, które mają już to za sobą. Owszem, jest wiele wypowiedzi na forach typu kafeteria, wizaż. Jednak są to wypowiedzi po parę linijek, na wybiórcze tematy, nieskładne. Wpisałam w wyszukiwarkę "operacja nosa blog" i nie znalazłam nic co by opisywało całą historię operacji, przeżyć...
Więc stwierdziłam, że padło niestety na mnie. Oczywiście z powodu lenistwa blog ten otwarłam dopiero teraz, już po podjętej decyzji i konsultacji z lekarzem. W ferie, o 2.21 w nocy, bo mi się nudzi.

Dobrze, dosyć tego gadania o niczym.
Mój cel - termin operacji - 7.07.2016r.

#1 post - 21.02.2016 02:25